Dziennikarskie śledztwo i miliony bezużytecznych maseczek

Dziennikarskie śledztwo i miliony bezużytecznych maseczek źródło zdjęcia: Obraz Alexas_Fotos z Pixabay

   Światło dzienne ujrzał dziś skandal z maseczkami ochronnymi. Niestety, chodzi o Ministerstwo Zdrowia – jak podaje „Gazeta Wyborcza”, kontrakt warty 5 mln zł, zdobył znajomy rodziny ministra zdrowia.

 

  Dziennik podaje, że kilka dni po ogłoszeniu w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego do brata ministra Szumowskiego zgłosił się, prowadzący w Zakopanem szkołę jazdy na nartach i pensjonat, znajomy rodziny Łukasz G. Zaoferował maseczki ochronne, testy na COVID-19, przyłbice i kombinezony. Co ciekawe, „GW” zwraca uwagę, że mężczyzna nigdy wcześniej nie zajmował się sprzedażą sprzętu medycznego.

W efekcie Marcin Szumowski, brat ministra, skierował przedsiębiorcę do wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego. Gdy mężczyzna skontaktował się z Cieszyńskim, miał powołać się na znajomość z Łukaszem Szumowskim.

 

Miliony za bezużyteczne maseczki?

  W konsekwencji między 20 a 30 marca Ministerstwo Zdrowia miało kupić od Łukasza G. 100 tys. maseczek FFP2 i 20 tys. maseczek chirurgicznych. Według gazety resort zapłacił wówczas 4 mln 860 tys. zł. „Czyli 39 zł netto (z VAT ponad 41 zł) za jedną maseczkę FFP2 i ok 8 zł za chirurgiczną. Przed pandemią maseczki FFP2 kosztowały między 2 a 4 zł za sztukę. Chirurgiczne między 50 gr. a 1 zł” – czytamy.

„Wyborcza” w kwietniu zakupy sprzętu ochronnego na czas pandemii – w tym także transakcję z Łukaszem G. – zaczęło badać CBA. W rezultacie na początku maja wiceminister Cieszyński miał wezwać Łukasza G. do resortu. Wiceszef resortu miał pokazać Łukaszowi G. ekspertyzy jakości maseczek, z których wynikało, że nie spełniają one polskich norm. 

Minister Szumowski odpowiada

  O publikację „Gazety Wyborczej” minister zdrowia został zapytany na antenie Radia Zet. – Połowa to fake news. Nikt nikomu nic nie ułatwiał, każdą transakcję traktujemy w ten sam sposób – podkreślił.

Wyjaśnił, że przy zakupach sprawdzane są certyfikaty, natomiast gdy pojawiły się wątpliwości co do różnych sprzętów, resort zdrowia sprawdził jakość maseczek. – Gdy okazało się, że nie spełniają norm, zażądaliśmy wymiany na sprzęt adekwatny – powiedział Szumowski.

– Jeśli nie dostaniemy zwrotu to będzie zawiadomienie do prokuratury – zapewnił minister.

 

Co ciekawe – państwo zabezpieczyło się prawnie na wypadek opisywanych zakupów „bubli”. Ustawa antyCovid-owa „zamraża” art. 231 (nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego) i 296 kodeksu karnego (wyrządzenie szkody majątkowej w obrocie gospodarczym). Normalnie groziłoby za to do 10 lat więzienia, ale w warunkach epidemii – odpowiedzialności urzędników nie będzie.

 

Źródło: businessinsider.com.pl/

Komentarze



    Brak komentarzy